Wyczerpująca Podróż Po Zdrowie

Wyjazd do Lublina tj. 25.06.2010, zaczął się dla mnie po 3h snu, czyli wstałem o 6.00 i zacząłem się szykować do wyjazdu. Mama zrobiła kanapki, zadbała o jedzenie dla babci a także dla mnie. W domu to by było na tyle. O 6.40 czekałem przed domem. Jeszcze dzień wcześniej wujek zacytuję: ,,musisz rano być gotowy jak chcesz jechać’’. Wujek wynajął ,,znajomego’’, żeby jeździć na naświetlanie, który z nich po prostu zdarł kasę. Bogacenie się na krzywdzie ludzkiej eh… Wchodząc do samochodu moim oczom ukazał się kierowca, wujek (w swetrze i jakiś spodniach nie stosownych do wizyty lekarskiej). Także babcia trochę zmartwiona i syn kierowcy, hę? Tyle płacić i niemieć komfortu jazdy. Robert bo tak na imię miał, jechał najpierw po odbiór dyplomu, a później, że na zajęcia zaoczne. Zamieniłem z nim kilka słów, był dość szorstki. Pytałem o kierunek studiów, zaczął coś mącić, że to nowy kierunek, jakiś skrót podał. O UMCSie w lublinie czytałem w Internecie , więc spytałem go o kary za niezdanie bo w necie Pisza, że to suma rzędu 5tys zł, ale Robert nic nie wiedział, a więc Konwersacje porzuciłem. Do tego ten dupek siedział między mną a babcią, więc jak ja miałem gadać z babcią. Na pierwszym postoju do w-c, przesiadłem się. W końcu dalszą część drogi mogłem konwersować z babcią. Do tego nie rozumiem dlaczego na postoju wujek kupuje batona temu gościowi, jak jego ojciec mógł mu kupić. Ok brak pohamowania w zdzieraniu kasy. Kierowca jechał łamiąc wszystkie paragrafy, program uwaga pirat to przy nim pestka. Tak gonił szybko z zegarkiem na ręku, żeby wrócić i dalej pracować. To było takie niesmaczne. Mój Wujek jednak bawił się wyśmienicie rozmawiał z kierowcą jak trajkotka. Wujek Okradał własną matkę zawsze, a teraz pokazuje gest od serca, wynajęciem tak drogiego kierowcy. Powtarzał mi zawsze jak mantra, że nie ma kasy, a teraz tyle musiał bulić. Tym oto akcentem mijała podróż. Samochód za taką kasę był słaby. Tylko babcie zmęczyli, a już pisze dlaczego: a dlatego, że wujek zaoferował panu kierowcy, że będzie od swojego domu podjeżdżał pod dom kierowcy ok. 30km. Jak można starsza kobietę tak męczyć? To się mija z celem. Przesiadki z samochodu do samochodu i narażanie na kolejne komplikacje.

A więc dojechaliśmy do Lublina. Pan kierowca wysadził nas przed szpitalem, a syna zabrał gdzieś pod szkołę, a raczej do hotelu bo synek, tak robi studia. Zaoczne+ piątek , sobota, niedziela hotel. Wracając do szpitala, ciekawiło mnie jak wygląda w środku i z zaciekawieniem mijałem kolejne schody. Pierwsze ostrzeżenia przed promieniowaniem i dalsze. Korytarz był spory, a sufit bardzo wysoki, a na nim zawieszone klimatyzacje z 3 naliczyłem. Estetyka szpitala przypominała sale śmierci. Ludzie siedzący tam nie napawali optymizmem. Bo gdzie w raku optymizm? Dla czekających do tego, było za mało krzesełek przyniosłem sobie i babci. Wujek oznajmił, że woli postać. No bez jaj, takiego lenia miał, żeby wziąć krzesełko. Babcia czekała na te naświetlanie jak na wyrok, stresowała się bardzo. Chciałem zadzwonić do mamy, że już jestem, ale coś telefon szwankował, a zakazu używania nie było. Ok. wezwali babcie, jak jadłem kanapkę, nikt nie chciał się poczęstować ,ani babcia ani wujek. Do środka tam gdzie babcie naświetlali nie wchodziłem. Zakazy mnie zraziły do tego chorzy sami wchodzili, osoby towarzyszące czekały. Po wszystkim zjawił się kierowca i wujek robił zamęt, że gdzie to lekarz itd.

Czas wizyty u onkologa nadszedł: Od razu na wejściu ,,babki’’ od naświetlania były niemiłe, nie dali babci usiąść tylko aby szybciej, powiedziały: ,,Pani dobrze w tym wieku się trzyma’’, a babcia, ze do 70r życia była zdrowa. Wujek dał babce od naświetlania bombonierkę, ale za co hę? Nie zachowali powagi sytuacji: babcia i wujek mieli dobre humory itd. A to nie oto chodziło, chodziło o przelanie niepokojów na te dwie lekarki, a nie pogawędka. Przepisała zasypkę na guza. Ja myślę to jakiś żart? Zadnych leków niczego? Chciałem ripostować lecz to działo się tak szybko 1-2 minuty i już. A co z sercem babci? Konsultacja z Kardiologiem? Co ma jeść? Co na ból? Jak zrobi się dziura w tym ogromnym guzie to co robić? Zaklejać?

Cóż… czasu nie cofniemy, a ja mogę powiedzieć tyle: jest już po wszystkim. Wizyta za 1 m-c. Kontrolna. Ale nie martwmy się miasto kierujące przecież może obejrzeć jeszcze babcie. Więc nauczka nie idzie w las, choć patrząc na wujka i babcie to jednak idzie. Teraz to ja już obeznany w sprawie mogę działać lub mama. W samochodzie wyraziłem niezadowolenie jakie mną ruszyło. I na koniec babcia przyznała mi racje. Dojechaliśmy do domu Pana Kierowcy, wujek wziął swój samochód i nie skorzystał z wc domowego Pana kierowcy, tylko ze wstydem poszedł na tyły domu wysikać się. Jeszcze babcie ciągał po moim mieście zamiast jechać już na wieś. A decyzja wujka mogła być taka: Panie kierowco szybciutko odwozimy Michała pod dom, tam kilka kroków dalej jest apteka kupujemy to co babci trzeba i jedziemy do domu na wieś. Szacowany czas wyszedłby ok.30min. A tak wyszło 2,30h. Dwa samochody nie gwarantowały klimatyzacji, tylko otwieranie szyby, przewiewy na guza po naświetlaniu. W samochodzie panował ukrop.   I to by było na tyle… tej męczarni dla osoby chorej w wieku 79 lat i w dodatku z poważna chorobą serca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: