Niezwykła Wycieczka

Tegoroczne wakacje postanowiłem spędzić w malowniczych górach Sierra Nevada w Ameryce  Północnej, juz na sama myśl o tym byłem zachwycony. Sierra Nevada to niesamowicie malownicze, ciągnące się przez ponad 700 km pasmo górskie, które wznosi się do 4418 m.n.p.m. Położone jest w Ameryce Północnej, na obszarze Stanów Zjednoczonych. Miejsce to było celem moich tegorocznych wakacji. Ostatnie sprawdzenie walizki, czy wszystko jest zabrane i odprawa na pociąg. Pogoda była bardzo piękna, a pociąg przyjechał dokładnie co do sekundy, po zabraniu bagażu i zajęciu dobrego miejsc, zaczęła się podróż na lotnisko Okęcia w Warszawie skąd samolotem udam się do Ameryki.

Podróż pociągiem była dość męcząca ,ale uśmiech na myśl o podróży nie znikał mi z twarzy. Korzystając z okazji postanowiłem cos zjeść, zerkając sprawdzająco na zegarek czy jeszcze dużo czasu zostało mi do dotarcia na lotnisko. Po dotarciu na miejsce poszedłem od razu do kasy po odebranie biletu, który wykupiłem już miesiąc temu. Pani wskazała mi drzwi w których odbywała się odprawa. Jako, że była duża kolejka do tej odprawy, postanowiłem się rozejrzeć po lotnisku. Mijałem sklepy i butik z różnościami

W zasadzie nic szczególnego w nich nie było, ale butik z rzeczami na szczęście przyciągnął moja uwagę kupiłem sobie króliczą łapkę i czterolistna koniczynkę. Korzystając jeszcze z chwili skoczyłem do łazienki.

Wchodząc przed moimi oczami ukazał się akt zbrodni jakiś bandyta okradał dość ładną kobietę grożąc jej nożem z tego co zdołałem się przyjrzeć wyglądał jak chuderlawiec , wiec z błagalnymi słowami kobiety: pomóż mi, uderzyłem porządnie oponenta i było już po sprawie. Kobieta była troszkę roztrzęsiona ,ale miłymi słowami doprowadziłem ją do poprawy humoru. Spojrzałem która godzina, okazało się ze za chwile moja odprawa się skończy, wyjaśniwszy tej pani, ze musze iść na odprawę ona odpowiedziała, że także musi śpieszyć się. Zdziwiony spytałem gdzie?, ona odpowiedziała, ze do Sierra Nevady. Taki to sposobem pobiegliśmy na odprawę, okazało się ze mieliśmy zupełnie inne miejsca, ona podziękowała za uratowanie jej życia i udała się na swoje miejsce. Ja zająłem miejsce w gronie jakiejś pani i pana, siedziałem dokładnie w środku gdyż rzędy w samolocie maja po trzy miejsca. Tak więc lot się zaczął, wszyscy wygodnie siedzieli i pewnie myśleli o wypoczynku w górach, choć pani po mojej prawej ciągle klikała na laptopie wyglądała jak bizness women, pewnie leciała tam w interesach , a pan po mojej prawej był dość wystraszony faktem lotu ,pewnie nigdy nie latał. Postanowiłem go zapytać czy boi się latać. On skinął i powiedział cichutko ze tak, Jak się później okazało tez leciał na wypoczynek. Z Panią pracującą też zamieniłem kilka slow, poza tym zgadłem, ze leciała w interesach. Żeby nie było tak kolorowo, wszystkich nas przestraszył komunikat ze samolot ma jakaś awarie. Z tego co widziałem wszystkim zrobiło się słabo nawet dla mnie. Pan po mojej lewej praktycznie był w stanie zawału a pani biznesmenka dalej klikała na laptopie. Nagle ze schowka wyskoczyły maski tlenowe i komunikat proszę zapiać pasy, wszystko jest pod kontrolą. Samolot zaczął pikować w dół, niektórzy zaczęli się modlić. Ja tam miałem królicza łapkę i czterolistna koniczynkę, wiec niemiałem czego się bać. Po jakimś czasie paniki i zamieszania ,wszystko się ustabilizowało ,a my lecieliśmy dalej, aż do lotniska. Wszyscy z radością w oczach ujrzeli, ze tak to ujmę: ląd. Jednak fajnie jest stąpać po ziemi. Udałem się do pobliskiego hotelu, wcześniej zarezerwowałem tam miejsce.

Niedaleko niego właśnie była trasa górska, a hotel był dość duży w sam raz na wypoczynek.

W recepcji wskazano mi mój pokój. Rozpakowałem się, zjadłem kolacje i poszedłem spać by być wypoczętym i wyruszyć jutro na zwiedzenie krajobrazów gór. Już o 6.00 rano zapukał do moich drzwi lokaj ze śniadaniem. Niema to jak śniadanie do lóżka. Po zjedzeniu ubrałem się i zabrałem swój ekwipunek. Jak się okazało wkraczając na szlaku spotkałem Panią którą uratowałem w łazience, akurat była okazja do bliższego poznania i przedstawienia się na imię miała Wiktoria. Tak wiec wyruszyliśmy, praktycznie już na samym początku rozciągały się pieknę widoki, a lodowate powietrze przyprawiało o dreszcze. Szlak był dość przejrzysty, ale w miarę zagłębiania się dotarliśmy do jakiegoś lasku iglastego chwilę odpoczęliśmy i ruszyliśmy dalej oglądać piękna panoramę Newady. Zanim się spostrzegliśmy było już ciemno, tak wiec rozpakowaliśmy namioty, zjedliśmy wspólnie zabrane pożywienie i poszliśmy spać.

W nocy trochę przeraził nas skowyt wilków, ale po nać w tych rejonach miały one nie występować. Wiktoria miała broń tak wiec w razie zagrożenia, kobieta by mnie ratowała. Śmiesznie brzmi, ale jakże prawdziwie. Ranek zapowiadał się obiecująco, zjedliśmy, spakowaliśmy namioty i wyruszyliśmy w nieznane, a raczej podziwiać cudowne widoki. Jeszcze tego dnia wróciliśmy do hotelu ,praktycznie zastała nas noc wiec zjedliśmy kolacje i poszliśmy spać. Następnego dnia dla zawiązania przyjaźni z Wiktorią poszliśmy na zakazany szlak zwany, szlakiem śmierci, na szczęście dałem dla niej czterolistną koniczynkę. Zaczerpnęliśmy po głębokim wdechu i wyruszyliśmy. Na początku szlak jak szlak wyglądał w porządku, ale jak się później okazało, był dość zawiły a mapa która mieliśmy wcale nie odnosiła się do niego. Szybka dyskusja czy idziemy dalej, czy zawracamy ,jednak zgodnie postanowiliśmy ze idziemy. Kilka metrów dalej nasze zamiary chciał zmienić niedźwiedź, mimo strachu Wiktoria wzięła broń i odstraszyła tego groźnego misia.

Odetchnęliśmy z ulga i poszliśmy dalej. Jednak szczęście nas opuściło nagle pojawiła się mgła. Musieliśmy ją przeczekać aż opadnie. Po opadnięciu wybraliśmy się w głąb iglastego lasu który prowadzi na dość wysoką odległość. Wspinaczka była dość ciężka, ale pragnęliśmy zobaczyć wszystko z góry. Jedyne co nas martwiło to trudna do wejścia półka skalna, obawy nie poszły na marne. Poszedłem na pierwszy ogień ,poszło dość gładko. Wiktoria miała problemy z wejściem, wyciągnąłem rękę i powiedziałem żeby spróbowała wejść, feralnie osunęła jej się noga i jej plecak poszybował na sam dół. Ja złapałem ją za rękę, ale nie miałem, aż tak dużo siły. Ona wisiała tak kilka minut ,ale w końcu udało mi się ją wciągnąć. Była to ulga dla nas dwojga. Później dotarliśmy na ten szczyt, widoki były naprawdę piękne, zapierające dech w piersiach i tak z uśmiechami na twarzy skończyła sie moja przygoda w górach Sierra Nevada.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: